Uroda

Ulubione kosmetyki do pielęgnacji twarzy

6
Moja skóra jest bardzo skłonna do zapychania. Kiedy po zabiegach kwasowych moja twarz przestała być szara i ziemista cały czas miałam w głowie to światełko, że muszę znaleźć produkt który nie zapcha mnie ponownie. Nigdy nie używałam ciężkich podkładów więc wiedziałam, że nawet nie będę patrzeć na takie produkty. Chciałam coś co ma całkiem mocne krycie ale bardzo lekką konsystencję i odpowiedni kolor –  mam mocno widoczne niebieskie żyły na twarzy oraz mocne przebarwienia, z natury moja karnacja jest bardzo jasna i nie opalam się ze względu na uczulenie (ale też nie chcę). Trafiłam na bloga gdzie pewna dziewczyna recenzowała próbki SKIN79 (niestety nie mogę znaleźć adresu, było to jakiś czas temu) pomyślałam, że ja też chętnie przetestuje azjatycie kremy BB. Niestety nigdzie nie było dostępnych próbek tego produktu a zamawianie na Ebayu wydawało się zbyt kosztowne. Trafiłam na trzy sklepy asianstore.pl, azjatyckizakatek.pl i beauticon.com.
Zdecydowałam się na zakup z ASIANSTORE z kilku powodów: po pierwsze mają punt odbioru w Krakowie i nie muszę płacić za przesyłkę, wydają w fajnej cenie próbki każdego z kremów BB który jest u nich w ofercie i czytałam, że mają świetną obsługę i potrafią bardzo dobrze doradzić klientowi. Na początku zamówiłam kilka próbek SKIN79: The oriental Gold Plus, Diamond The Prestige oraz próbkę Lioele Super Gold Snail. Najlepszy okazał się dla mnie Diamond the Prestige, jednak chcąc zamówić pełnowymiarowy produkt niestety okazał się on niedostępny i póki co nie pojawi się w asortymencie sklepu. Po kilku mailach z przemiłą panią doradziła mi ona wypróbowanie Bio-Essence Bio Platinum 10 in 1 a ja dodatkowo domówiłam jeszcze Lioelle Dollish Cera-V CC. Takie próbki wystarczają nam na kilka/kilkanaście razy w zależności od tego ile produktu używacie. Dostajemy je w malutkich słoiczkach, myślałam, że potem może do czegoś je zużyję, niestety w moim przypadku zakrętki się rozpadały 🙂
Bio – Essence Bio Platinum 10in1 okazało się strzałem w 10! Wszystkie drogeryjne podkłady powinny się chować pod ziemię. Konsystencja jest lekka, krycie można stopniować (ja używam do nakładania gąbeczki Real Techniques). Często nakładam krem BB na twarz którą wcześniej delikatnie zwilżam mgiełką lawendową wtedy krycie jest mocniejsze.
Kremu Bio-Essencce używam od czterech miesięcy i mało, że nie zapycha on, wprost działa naprawdę na korzyść. Cera jest rozjaśniona i promienna, wygląda naturalnie – podkład wprost stapia się z cerą. Dodatkowym plusem jest oczywiście filtr SPF25 PA++

 

Kolejnym produktem który towarzyszy mi już od dawna jest żel do demakijażu Eubiona, Aloesowy żel do mycia twarzy z wyciągiem z granatu.  O nim można by było napisać wiele – jedni go kochają inni nienawidzą. Jest to kosmetyk wegański, z alkoholem na 6 pozycji i miałam opory przed kupieniem pierwszej tubki. Większość kosmetyków które zawierały w składach alcohol całkowicie wysuszały moją twarz. Jednak zaryzykowałam i choć na początku odrzucił mnie zapach, okazało się, że skład jest bardzo dobrze dopracowany. Nie mogę nazwać nawilżeniem tego co zrobił na mojej twarzy – ale nie wysusza, zostawia skórę taką jaka jest :). Bardzo dobrze radzi sobie z makijażem nawet dosyć mocnym. Tusz, cienie i eyeliner schodzą praktycznie momentalnie 🙂
Wydajność to jedna kwestia indywidualna – mi do zmycia wystarczy odrobina (żel mocno się pieni) ale czasami przy mocniejszym makijażu muszę go wziąć odrobinkę więcej.
Jaka była by pielęgnacja twarzy bez dobrego peelingu?  Z tym też jest nie mały problem, i ja całkiem niedawno trafiłam na produkt który nie dość że jest tani jak na taką pojemność to naprawdę radzi sobie z usuwaniem zaskórników! Mowa o peelingu z Soraya, Peeling morelowy do skóry tłustej i trądzikowa. Przyznam, że bardzo chciałam wypróbować wersję do każdego rodzaju skóry niestety nie mogłam jej znaleźć.
Peelingu używam w zależności od potrzeb ale minimum dwa razy w tygodniu – wiem, że znajdą się i przeciwnicy i pochlebcy częstego używania ale osobiście uważam, że każda twarz jest inna i ma inne potrzeby. Moja potrzebuje dopieszczania i oczyszczania często i bardzo chętnie jej to zapewniam 😉
Zapach produktu jest przyjemny, drobinki ścierajace są twarde i nie należy przyciskać ich mocno do skóry.
Po kilku minutowym masażu skóra jest zaczerwieniona ale gładziutka a pory naprawdę czyste. Peelingów w mojej łazience jest jeszcze mnóstwo, ale nie mam zamiaru do nich wracać – one niestety się nie sprawdzają, jednak teraz wiem, że istnieją perełki 😉
Oczywiście to nie wszystko czego używam do pielęgnacji twarzy, jednak postanowiłam podzielić się z wami tylko tymi które naprawdę mogę polecić, używam od długiego czasu i sprawdzają się na mojej twarzy doskonale. Złożyło się na szczęście tak, że jest to taki całkowicie podstawowy zestaw – może któryś z tych kosmetyków przypadnie i wam do gustu 🙂
Jeszcze jedno, panują upały i wyjeżdżacie na wakacje, opalacie się na plaży czy w ogródku. Choć w tym poście nie znalazłam miejsca aby skupić się na filtrach i polecić wam jakiś to polecam wam post WIOLUCJI o promieniowaniu UV. 

 

 

Related Posts

2 Comments

  • Reply
    Ania Radtke
    23 listopada 2015 at 17:13

    Czyli już wiem w jaki peeling się zaopatrzę po skończeniu peelingu z Ziaji z serii liście manuka. Uwierzę Ci na słowo, że ten produkt usuwa zaskórniki, które są moim odwiecznym problemem. Masz bardzo łądny wygląd bloga! Pozdrawiam :)!

    • Reply
      Paint it blonde
      25 listopada 2015 at 10:26

      Bardzo polecam! I też potrzymanie dłużej, w składzie jest biała glinka 🙂 I dziękuje za docenienie wyglądu! 🙂

    Dodaj komentarz

    Close