Recenzje Uroda

Ulubione maseczki do twarzy: glinki

3 (1 of 1)

1 (1 of 1)

Dzisiaj kolejny urodowy post! Jak już zapewne wiecie, jestem ogromną fanką różnego rodzaju kosmetyków naturalnych w szczególności jeśli mowa o twarzy i włosach. Jeśli także lubicie i szukacie delikatnych kosmetyków o spektakularnym działaniu zapraszam do dalszej lektury.

2 (1 of 1)

Oprócz codziennego oczyszczania i nawilżania, co tygodniowego peelingu skóra naszej twarzy potrzebuje intensywniejszego odżywienia i takie właśnie zadanie wykonuje dobrze dobrana maseczka. Używana raz lub dwa razy w tygodniu spowoduje, że skora odwdzięczy się większym blaskiem, napięciem i przede wszystkim zdrowiem.

Glinki, bo o nich mowa w dzisiejszym poście napakowane są makro- i mikroelementami w łatwo przyswajalnej dla naszej skóry formie. Świetnie oczyszczają, odblokowują i zwężają pory, poprawiają ukrwienie i napięcie skóry. Występują w kilkunastu odmianach, i dobrać je możecie w zależności od typu waszej cery, (choć nie tylko, warto próbować także te przeznaczone do innego typu). Do wyboru macie: glinkę zieloną (skóra trądzikowa, mieszana), glinkę białą (skóra sucha, wrażliwa), glinka czerwona (trądzik różowaty, pękające naczynka), glinka różowa (skóra delikatna, wrażliwa) , glinka żółta (mieszana, tłusta, trądzikowa), glinka czarna (trądzik, skóra mieszana)

Moimi zdecydowanymi ulubieńcami są glinka zielona i biała. Glinkę zieloną kupuje tą rosyjską w papierowym opakowaniu którą znajdziecie w każdym prawie sklepiku z ziołami. Używam jej głównie kiedy mam stresujące dni, ważne spotkania czy chwilowo gorzej się odżywiam – moja twarz wtedy mocno choruje i pojawiają się na niej niespodzianki. Potrzebuję wtedy mocniejszego oczyszczenia i przyśpieszenia w gojeniu się tych już na twarzy istniejących. Spisuje się znakomicie i twarz tuż po jej zmyciu wygląda dużo lepiej. Mocno napina skórę i bardzo dobrze oczyszcza. Na mojej choć suchej skórze sprawdza się rewelacyjnie, choć dla dla niektórych może być zbyt silna. To już jest zdecydowanie kwestia indywidualna. Nie polecam stosowania jej częściej niż raz w tygodniu ponieważ u mnie kończy się to podrażnieniem.

Glinka biała Fitomedu, to ta w plastikowym zakręcanym słoiczku. Kupiłam ją ze względu na rekomendacje koleżanki, która mocno ją wychwalała a ma skórę bardzo tłustą i trądzikową – i u mnie się sprawdziła. Jest to delikatna glinka, której używam jako cotygodniowej maseczki, czasami zmieszanej z inną. Jest idealna dla suchej i zmęczonej skóry twarzy – łagodzi i uspokaja. Jak widzicie na zdjęciach zostało jej już nie wiele, więc pewnie udam się po kolejne opakowanie.

3 (1 of 1)

4 (1 of 1)

Niewielką ilość proszku mieszamy z niewielką ilością wody do otrzymania odpowiedniej nie wodnej konsystencji. Nakładacie na około 15 – 20 minut, nie dopuszczając do całkowitego zaschnięcia (może podrażnić) przez zwilżanie twarzy mgiełką z wody czy hydrolatu. Glinkę zmywacie letnią wodą i cieszycie się odżywioną skórą.

 

Przez moją kosmetyczkę przechodzi wiele ciekawych kosmetyków, które chętnie Wam polecę.  
Piszcie czym jesteście zainteresowani!  

 

zdj (1 of 1)-horz

 

Related Posts

6 Comments

  • Reply
    piekno-z-natury.pl
    13 grudnia 2015 at 12:24

    Uwielbiam glinki. Po zieloną sięgam dokładnie taką samą jak Twoja. Uważam, że jest świetna. Bardzo często sięgam także po glinkę białą i różową. Ta ostatnio stosuję także do mycia całego ciała w formie pasty lub dodatku do peelingu. Dziś już nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojego ciała bez glinek 🙂

    • Reply
      Paint it blonde
      16 grudnia 2015 at 06:24

      Ja zastanawiałam się jeszcze o myciu glinkom włosów bo mam cienkie ale długie i dużo więc często są ulizane. Na całe ciało chyba było by mi szkoda 🙂

  • Reply
    Dajanalogist
    14 grudnia 2015 at 17:55

    glinki są super! 🙂

    • Reply
      Paint it blonde
      16 grudnia 2015 at 06:25

      🙂

  • Reply
    Romanesque
    15 grudnia 2015 at 17:44

    Raczej nie używam glinek, ale tylko przez brak czasu. Zdarza mi się kupić jakąś maseczkę, która później leży przez miesiąc lub więcej i czeka aż znajdę dla niej chwilę 😉

    • Reply
      Paint it blonde
      16 grudnia 2015 at 06:22

      Ja mam kapryśną cerę więc muszę jej w jakiś sposób dogadzać. Także piątek jest dniem kiedy zawsze coś więcej czy to odżywcze czy nawilżające ląduje 🙂

    Dodaj komentarz

    Close